Mam na imię Ellie. Coś wam opowiem.
To były nasze najlepsze wakacje. Ale po powrocie zastaliśmy coś, co na zawsze zmieniło nasze życie. Jeszcze nigdy nie mieliśmy takich kłopotów.
Na początku było nas ośmioro, teraz została szóstka. Nie wiemy, co się dzieje z dwójką naszych najlepszych przyjaciół. Umieramy ze strachu i bardzo za nimi tęsknimy. I dlatego, chociaż to niebezpieczne, a nasz plan nie jest idealny, spróbujemy ich odbić, nawet jeśli nie mamy pojęcia, co przyniesie jutro.
A ja? Chyba się zakochałam. Nie wiem, czy to najlepszy czas na takie rzeczy.
Druga część Jutra, jednak nie za bardzo ciekawa. Przynudza. I właśnie w tym momencie fani Johna Marsdena zaczynają mnie nienawidzić. Ta książka jest SŁABA. Pojawiają się głosy oburzenia? Trudno. Choć to dopiero 2 część, to ta seria nie przypadła mi do gustu. Końcówka jest mdła i nudna. Za dużo opisów. Na co to komu? To nie lektura!
Nie ma tego dreszczyku emocji co w pierwszej części. Ogólnie to nie za bardzo ją polecam. Ciężko jest mi pisać o książce, której nie lubię. Ale... jeden bohater umarł :c A nawet kilka. Znaczy dwoje. Chyba. Za mało akcji. Mało ciekawe wydarzenia ciągnęły się niemiłosiernie przez kolejne strony. Znudzenie bohaterów, które ciągne się przez kilka stron udziela się też czytelnikowi. Zapał postaci trochę ostygł, wkradło się zmęczenie i pragnienie powrotu do normalności. Ale z drugiej strony... gdyby przyszłość Nas nagle zaskoczyła i wybuchłaby wojna? Czy bylibyśmy w stanie zabijać ludzi, aby uratować własne życie? To są tylko niektóre pytania, na które każdy odpowiedziałby: nie. Wojna. To coś przed czym ucieka społeczeństwo.
Bohaterowie Harveya to zwykła ściema. Po każdej akcji są przemyślenia narratorki - Ellie. Można się spotkać z recenzjami, które wychwalają tę książkę ponad niebiosa.
~Koniowata

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz